Problemy w rodzinie.

 

"Tatusiu, proszę przestań krzyczeć,
nie zniosę dłużej tego Dźwięku.
Spraw, aby mama przestała płakać,
bo ja bardzo Was potrzebuję..."

Od blisko trzech lat staram się udzielać pomocy psychologicznej osobom zgłaszającym się do tutejszego Ośrodka. Zastanawiając się nad problemem przemocy w rodzinie i próbując odnaleźć w pamięci klientów, z którymi w tym czasie pracowałam, dochodzę do wniosku, że bardzo wielu z nich w jakimś stopniu, większym lub mniejszym, obecnie lub w przeszłości, "dotykało" zjawisko przemocy w rodzinie.

Przychodząc do Ośrodka po pomoc często nie zdają sobie sprawy, że problemy, z którymi nie mogą sobie poradzić, mają coś wspólnego z doznawaną aktualnie lub w przeszłości przemocą. Nie jest tak, że na pierwszym spotkaniu z psychologiem klient mówi np.:... jestem ofiarą przemocy;... w mojej rodzinie są bójki i awantury; lub... boję się męża czy żony,... byłam w dzieciństwie maltretowana, itp... Najczęściej pierwszym problemem zgłaszanym przez ludzi odwiedzających psychologa są sprawy pozornie nie związane z przemocą w rodzinie.

Na przykład zgłasza się matka (bardzo często nie z własnej inicjatywy, lecz skierowana przez pedagoga szkolnego, pracownika socjalnego, kuratora sądowego), która nie potrafi poradzić sobie z zachowaniem dziecka w domu i w szkole. Dziecko w szkole jest agresywne, wulgarne wobec uczniów i nauczycieli, nie chce się uczyć, kłamie, ucieka z lekcji, itp. Nic nie pomaga: groźby, prośby, kary, rozmowy z pedagogiem szkolnym, obniżone zachowanie, kuratorka sądowa. Dziecko, pomimo starań matki i wielu osób, powtarza klasę (często nie raz), zaczyna "popadać" w złe towarzystwo, kradnie, wdaje się w bójki. Rodzice są bezradni, szkoła alarmuje o podjęcie jakichś kroków, wreszcie pod presją szkoły lub kuratora sądowego matka trafia do psychologa. Często już na pierwszym spotkaniu okazuje się, że w domu panuje przemoc.

 Rodzina "A" składała się z męża, żony i czwórki dzieci w wieku: 16, 12, 8 i 3 lat. Problemy wychowawcze sprawiał 12-letni chłopiec. Matka była ciągle wzywana do szkoły z powodu okropnego zachowania syna: był agresywny, wszczynał bójki, używał wulgarnych słów wobec innych uczniów i nauczycieli, nie potrafił spokojnie "usiedzieć" na żadnej lekcji, itp. Z powodu zachowania chłopca w szkole zwoływano zespół wychowawczy, na który była zapraszana matka. Matka została niejako zmuszona do wizyty u psychologa. Ojciec nie zgłaszał się do szkoły na wezwania wychowawcy, pedagoga szkolnego. Okazało się, że ojciec od wielu lat nadużywał alkoholu. Pan "A", gdy wracał do domu pijany, był wulgarny i agresywny. Ponieważ rodzina mieszkała w pokoju z kuchnią, dzieci były świadkami przemocy, a także jej "adresatami". Pan "A" krzyczał często na żonę: "Ty gruba świnio, po co ja się z tobą ożeniłem?", "Jak ty wyglądasz śmierdząca szmato?", "Ty się do niczego nie nadajesz, ty k....."!!! Bił żonę i dzieci, rzucał w nich przedmiotami; niszczył sprzęty i wyrzucał przez okno. Uderzał głową żony lub dzieci o ścianę, kopał, dusił... Zachowywał się tak również wtedy, gdy żona była w ciąży, co było przyczyną różnych komplikacji zdrowotnych. Zmuszał żonę do odbywania stosunków seksualnych przy dzieciach, a one często mówiły do matki: "Mamo, daj mu, to się uspokoi".

Pan "B" rozbijał telewizor, wyrywał kable ze sprzętów domowych - lodówki, odkurzacza; tłukł talerze i szklanki, targał ubrania żony i dzieci (9 i 7 lat), krzyczał do żony: "Ty k... te bachory nie są moje! Wyp... z tymi bachorami! Nie będę was żywił!"; zmuszał żonę do odbywania stosunków seksualnych, targał za włosy, doprowadził pobiciem do poronień i wcześniejszych porodów, zamykał żonę i dzieci w domu i wracał np. po dwóch dniach.

W rodzinie "C" problemy wychowawcze sprawiał starszy syn (13 lat) - uciekał z domu, miał na koncie drobne kradzieże w sklepach i w szkole. Rodzina była pod opieką kuratora sądowego na wniosek szkoły. Matka zgłosiła się z chłopcem do Ośrodka pod naciskiem kuratora. Okazało się, że chłopiec był bity przez ojca kablem, szlauchem od pralki za każde przewinienie. Po interwencji szkoły i sądu, zmienił kary na nie pozostawiające śladów na ciele. Teraz karanie syna przez ojca wyglądało następująco: od godziny 21.00 do 6.00 rano chłopiec musiał klęczeć na pinezkach - ojciec egzekwował karę, co do minuty i poświęcał noc na pilnowanie; lub przez trzy godziny - stanie na rękach pod stołem z nogami na krześle - trudno to sobie nawet wyobrazić, ale jest to możliwe do wykonania. Inne kary to 1000, 2000 przysiadów na godzinę - ojciec liczył sumiennie, czy też zapisanie zeszytu A-4 w określonym czasie zdaniami: "Nie będę się zadawał z chacharami", itp. Ten ojciec nie nadużywał alkoholu.

 Innym problemem zgłaszanym na pierwszym spotkaniu są kłopoty ze zdrowiem: bezsenność, niepokój, napięcie, drżenie ciała, płaczliwość, napady złości, samookaleczenia, myśli samobójcze, próby samobójcze, poczucie beznadziejności, bezsensu życia...

Z takimi problemami przychodzą panie przekonane o swojej "nienormalności", często leczące się w Poradni Zdrowia Psychicznego. Przyczyną zgłoszenia się do psychologa jest obawa o dzieci i przekonanie, że dłużej tego nie można znieść - lęk przed odebraniem sobie życia.

Pani "D" - zgłosiła się do naszego ośrodka i na pierwszym spotkaniu cały czas szlochała, wydobywała z siebie tylko strzępy zdań, wypowiedzi były chaotyczne, nielogiczne. Mówiła, że nie ma już siły żyć, truła się tabletkami, wyrywa sobie paznokcie z rąk i nóg, włosy z głowy. Ma napady wściekłości w stosunku do dzieci, to znowu całymi dniami i nocami płacze i zadręcza dzieci snuciem samobójczych planów. Leczy się u psychiatry, ale lekarstwa powodują, że całymi dniami dla odmiany śpi i nic nie potrafi zrobić - zaniedbuje dom i dzieci. Dzieci nieustannie pilnują, żeby mama się nie zabiła. W szkole są z nimi problemy - źle się uczą, syn również źle się zachowuje i z tego powodu ciągle wzywana jest do szkoły. Już nie chce żyć, ale żal jej dzieci; czuje się okropnie złą matką - wariatką. Na kolejnych spotkaniach okazało się, że mąż nadużywa alkoholu i stosuje wobec żony i dzieci przemoc fizyczną, psychiczną, seksualną, podobną, jak w wyżej przedstawionych przypadkach. Pani "D" początkowo jednak nie widziała związku pomiędzy swoim stanem zdrowia a przemocą w domu. Na sesjach powoli odkrywała, że jej "nienormalne" zachowanie jest normalną reakcją na nienormalną sytuację domową.

W podobnej sytuacji zgłosiła się pani "E" - szczupła, drobna, bardzo spięta. Skarżyła się, że dzieje się z nią coś złego: traci głos (mówiła szeptem), dusi się, nie może spać po nocach. Wszystkiego się boi, "na siłę" chodzi do pracy, nie chce jej się żyć, chyba ze sobą skończy. Do tej pory tego nie zrobiła, bo ma trójkę dzieci. Obawia się, że pracodawcy zauważą jej strach i zwolnią ją. Często nie potrafi opanować drżenia rąk, nóg, całego ciała - cała się trzęsie. Jest chyba nienormalna. Leczy się na gardło i czasami odzyskuje głos, a potem znów go traci. Lekarze mówią, że to na tle nerwowym, więc przyszła do psychologa. I znów analizując wspólnie sytuację życiową - powtarza się ten sam scenariusz: mąż od wielu lat pije, wszczyna awantury, bójki, przepija zarobki; w domu nie ma ani jednego spokojnego dnia. Pani "E" jest poniżana obelgami typu: "ty k..., ty szmato, ty zdziro"; ciągle podejrzewana o kochanków i zdrady. Dzieci są świadkami bójek, kłótni, wyzwisk.

 Kilkanaście lat takiego pożycia małżeńskiego skrajnie wyczerpuje psychicznie i fizycznie. Kobiety, wobec których mężowie stosują przemoc, stają się "ofiarami" - często są bierne, niezdecydowane, chaotyczne. Otoczenie postrzega je jako: "stuknięte", "histeryczki", "masochistki", "hipochondryczki", "ofiary losu", itp. Wieloletnie doświadczanie przemocy powoduje głęboki wpływ na życie ofiar. W rezultacie cierpią one na tzw. zespół stresu pourazowego. Wymienię w tym miejscu tylko niektóre skutki przemocy fizycznej, psychicznej, seksualnej. Poza bezpośrednimi konsekwencjami przemocy fizycznej (rany, ślady na ciele, obrażenia narządów wewnętrznych, itp.), wyróżnia się odległe konsekwencje przemocy:

- choroby somatyczne

- trwałe kalectwo fizyczne

- stałe napięcie mięśni ciała: drżenie rąk, nóg, tiki nerwowe, itp.

- zachowania agresywne w stosunku do siebie i innych

- ucieczki w świat fantazji

- zaniżona samoocena

- małe poczucie własnej wartości, brak akceptacji własnej osoby

- poczucie zagubienia, osamotnienia, bezsensu, bezradności

- poczucie krzywdy

- poczucie winy

- koszmary nocne

- bezsenność

- lęki

- depresja

- nerwica

- u dzieci - problemy szkolne, ucieczki, zaburzone zachowania, itd.

 

Na sesjach z psychologiem ofiary przemocy uczą się krok po kroku rozpoznawać swoją sytuację domową - oddzielać przyczyny od skutków. Uczą się, jak sobie z tym radzić, odkrywają nowe możliwości, podejmują działania; znajdują różne wyjścia z sytuacji, która dotąd wydawała się beznadziejna.

Inna grupa osób odwiedzających nasz Ośrodek to osoby, które - jak mówią - nie potrafią sobie poradzić same ze sobą. Skarżą się na napady złości w różnych sytuacjach życiowych (np. w pracy), albo na ogarniający je bezustannie lęk, niepokój, "dołki". Mówią, że w zasadzie nie ma podstaw, żeby się tak źle czuły. Zagłębiając się w historię ich życia odkrywamy, że w dzieciństwie doznały urazów psychicznych, związanych z przemocą w domu, alkoholizmem rodziców.

Pani "F" miała matkę alkoholiczkę i ojca, który też miał problemy z alkoholem. Nic nie pamięta z pierwszych lat życia - tylko uczucie lęku. Kiedy o tym mówi, ma trudności z oddychaniem, zaczyna boleć ją głowa, brzuch, blednie i oblewa ją zimny pot. W wieku kilku lat została oddana do Domu Dziecka. Potem matka zginęła w wypadku i wychowywał ją ojciec. Ojciec często pił, był nerwowy, w domu panowała atmosfera napięcia. Ojciec często krzyczał, czasem bił. Pani "F" boi się być sama w domu, czuje się wtedy źle, nic nie potrafi robić. Czasem bez powodu ma napady płaczu, wpada w złość i wyładowuje ją na najbliższych, albo na koleżankach z pracy. Czuje się z tym źle, próbuje się zmienić.

Pani "G" była maltretowana przez macochę. Bita codziennie za najmniejsze przewinienie, np.: za to, że nie siedziała prosto przy stole, albo zbyt często chodziła w nocy do ubikacji, że zrobiła niewłaściwą minę lub odezwała się nie pytana. Była za karę głodzona, przetrzymywana w domu, kąpana w zbyt gorącej wodzie. W życiu dorosłym nieustannie dręczą ją niechciane uczucia: lęk, złość, niepokój. Często krzyczy na dzieci, chociaż rozum podpowiada jej, że postępuje niewłaściwie. To lęk o własne dzieci skłonił ją do wizyty u psychologa.

Pani "H" zgłosiła się po pomoc po namowie koleżanek z pracy. Podobno zbyt często i z błahych powodów wpada w złość, rani koleżanki obelżywymi słowami i kłóci się z nimi coraz częściej. Ponieważ nie potrafi nad tym zapanować, a nie chce stracić przyjaciół i zgłosiła się po pomoc. W trakcie spotkań okazało się, że niedawno wyprowadziła się z domu rodzinnego, a właściwie uciekła, bo już nie mogła wytrzymać panującego tam napięcia. Teraz dopiero może pozwolić sobie na wyrażanie uczuć i własnego zdania, ale robi to w tak nieumiejętny sposób, że traci przyjaciół. Wyprowadziła się z domu z powodu ojca, z którym - jak mówiła - nie da się żyć pod jednym dachem. Ojciec jest despotyczny, nie znosi sprzeciwu, kontroluje każdy krok matki i rodzeństwa. Decyduje o każdym, najdrobniejszym szczególe życia rodzinnego. Nie oddaje matce pieniędzy, sam robi zakupy, rozkazuje, co ma być na obiad, kiedy robić pranie, prasowanie, w jakiej kolejności sprzątać. Matka leczy się od lat na depresję. Kiedyś ojciec pił, od kilku lat zerwał z nałogiem, ale jego zachowanie się nie zmieniło. Nigdy nie wiadomo, kiedy i z jakiego powodu wpadnie w złość. Nikogo nie bije, ale presja psychiczna i pełna kontrola są nie do zniesienia.

Pani "I" zgłosiła się z powodu objawów depresyjnych - ciągle płacze, nie może spać, wszystko widzi w czarnych barwach, każdy mały problem urasta do wielkich rozmiarów. Przyszła do Ośrodka z powodu utraty pracy i za namową męża i córki. Analiza historii pani "I" wyjawiła, że w jej domu rodzinnym panowała przemoc. Sprawcą był ojczym, który nie akceptował pani "I". Przemoc miała charakter emocjonalny, psychiczny. Pani "I" była poniżana, wyśmiewana, lżona. Jakkolwiek by się nie starała być dobrą córką, ciągle słyszała, że jest "darmozjadem, leniem, głupkiem" (mimo wysokiej średniej w szkole podstawowej i średniej). Konsekwencją takiego dzieciństwa jest u pani "I" (i wielu innych klientek) małe poczucie własnej wartości i duże poczucie winy w różnych sytuacjach życiowych - "jestem niczym; nie mogę o nic prosić, niczego się domagać; każda trudność życiowa czy porażka to moja wina".

 Pan "J" zgłosił się do Ośrodka, bo ciągle - jak mówił - "wpada w dołki", nie ma radości z życia. Jego historia była podobna - alkoholizm rodziców, porzucenie, Dom Dziecka; pobyt u babci, która się nad nim znęcała (biła, głodziła, poniżała); znowu Dom Dziecka.

Odległe konsekwencje przemocy emocjonalnej i zaniedbania przez rodziców czy opiekunów to:

- problemy zdrowotne (arytmia serca, stałe napięcie mięśniowe, zaburzenia żołądkowe,
        choroby psychosomatyczne np.: choroba wieńcowa, wrzodowa, astma, itp.)

- małe poczucie własnej wartości

- niska samoocena

- tendencja do uzależniania się od innych

- poczucie alienacji

- dążenie do perfekcjonizmu

- stosowanie przemocy emocjonalnej wobec innych, dążenie do kontroli innych

- izolacja

- depresja

- poczucie winy

- przestępczość

- poczucie wstydu, inności

- poczucie krzywdy

Podane powyżej przykłady to tylko niewielki wycinek spraw związanych z przemocą, z jakimi spotykamy się, pracując w Ośrodku Promocji Rodziny. Przemoc jest zjawiskiem powszechnym.

W Słowniku języka polskiego przemoc jest definiowana jako "fizyczna przewaga wykorzystywana do czynów bezprawnych, dokonywanych na kimś; narzucona bezprawnie władza, panowanie" (Słownik języka polskiego, Warszawa 1993).

W Programie Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, prowadzonym przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów w Polsce, przyjęto następującą definicję pojęcia przemoc: "Przemoc domowa, zwana też przemocą w rodzinie, to zamierzone i wykorzystujące przewagę sił działanie skierowane przeciw członkowi rodziny, które narusza prawa i dobra osobiste, powodując cierpienie i szkody".

 Biorąc pod uwagę przejawy przemocy, wyróżnia się: przemoc fizyczną, przemoc psychiczną, przemoc seksualną. Przemoc fizyczna jest zamierzonym zachowaniem, niosącym ryzyko uszkodzenia ciała. Przejawami przemocy fizycznej są: szarpanie, popychanie, uderzanie pięścią, policzkowanie, kopanie, duszenie, rzucanie przedmiotami, drapanie, wykręcanie rąk, krępowanie lub uwięzienie, itp. Przy opisie przemocy fizycznej uwzględnia się również skutki w postaci uszkodzeń ciała i konieczności konsultacji medycznej i leczenia. Przemoc psychiczna to przymus, groźby, zastraszanie, upokarzanie, poniżanie, wyzwiska, wmawianie choroby psychicznej, nadmierne kontrolowanie, wzbudzanie poczucia winy, wzbudzanie poczucia małej wartości, finansowe wykorzystywanie (zabieranie pieniędzy, kontrola ich wydawania), itd. Przemoc psychiczna w związku małżeńskim opisywana jest jako "małżeński terror". Przemoc psychiczna w rodzinie występuje często, niszczy poczucie własnej wartości i godności. Przemoc seksualna polega na zmuszaniu osoby do aktywności seksualnej wbrew jej woli; kontynuowaniu aktywności seksualnej, gdy osoba nie jest w pełni świadoma; bez pytania o jej zgodę lub, gdy obawia się jej odmówić. Przykładem jest zmuszanie żony do stosunków seksualnych w obecności dzieci (w przypadkach pani "A" i "B").

 Pracując w naszym Ośrodku z ofiarami przemocy w rodzinie (tej aktualnie trwającej), najpierw rozpoznajemy czy istnieje zagrożenie zdrowia i życia. Proponowana pomoc zależy od wielu czynników, m.in.:

- stopnia zagrożenia życia i zdrowia ze strony partnera

- stanu psychicznego i fizycznego

- posiadanej realnej sieci wsparcia.

Współpracujemy na tym etapie z Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej, kuratorami sądowymi, pedagogami szkolnymi, rodzinami ofiar przemocy, policją, MOPS-em. Gdy ofiara ma zaspokojone podstawowe potrzeby i odzyskała minimalne poczucie bezpieczeństwa, udzielamy pomocy psychologicznej, skierowanej na odzyskiwanie poczucia godności i wartości; szacunku do siebie i pewności, co do słuszności podejmowanych decyzji. Pomoc psychologiczna nastawiona jest też na pozbycie się poczucia winy i wstydu i wzmocnienie zachowań adaptacyjnych, które sprzyjają powrotowi do spokoju i równowagi. Pomoc psychologiczna jest zindywidualizowana w zależności od sytuacji życiowej ofiary, stanu zdrowia, świadomości gotowości do zmian. Stosujemy także grupowe formy pomocy psychologicznej � przez dłuższy czas prowadziłam grupę wsparcia dla kobiet. Grupa wsparcia miała charakter otwarty; czas uczestniczenia nie był ograniczony. Kobiety dzieliły się własnymi doświadczeniami, wzajemnie wspierały się, podpowiadały sobie różne możliwości i sposoby wyjścia z trudnych sytuacji.

 Na spotkaniach indywidualnych uczymy się rozpoznawać przyczyny własnych trudności, a także rozpoznawać uczucia i radzić sobie z nimi (np. trening kontroli złości). Uczymy się też podstawowych i bardziej złożonych umiejętności społecznych, np.: zasad komunikacji, umiejętności odmawiania, rozwiązywania konfliktów.

mgr Halina Jurczyk

 

powrót | do góry