|
Wierzę, że im bardziej się kocha, tym więcej się czyni,
Alkoholizm jest jedną z najczęstszych i najbardziej niebezpiecznych
chorób, jakie dotykają polskie społeczeństwo. Jest jednocześnie
jedną z tych chorób, o których statystyczny Polak posiada niewielką
wiedzę. Wielu naszych rodaków nie wie, że alkoholikiem może być
ktoś, kto dosyć rzadko pije alkohol, ktoś, kto pije jedynie piwo
i to jedno dziennie. Według opinii rozpowszechnionych w naszym
społeczeństwie uzależnienie od alkoholu, zwane alkoholizmem lub
nałogiem alkoholowym, odnosi się wyłącznie do stanu bardzo
zaawansowanej degradacji fizycznej, psychicznej, duchowej
i materialnej, będącej konsekwencją nadużywania alkoholu przez długi
okres czasu.
Alkoholizm to jedna
z najbardziej destrukcyjnych chorób i jednocześnie jedna z niewielu,
w których do istoty choroby należy jej negowanie ze strony chorego.
Alkoholizm jest też
chorobą pierwotną - czyli taką, która nie jest efektem innych
chorób, a także jest chorobą przewlekłą - czyli taką, która rozwija
się stopniowo, przez długi okres czasu, więc alkoholik i jego
rodzina są w stanie wykształcić sposoby "współżycia" z chorobą.
Wreszcie, możemy powiedzieć, iż alkoholizm jest chorobą postępującą
- ponieważ nigdy "nie stoi w miejscu". Stan chorego nigdy nie
pozostaje bez zmian ani nigdy samoistnie nie ulega poprawie.
Postępujący alkoholizm zagarnia i niszczy wszystkie sfery życia
chorego, co sprawia, że alkoholik przestaje kierować swoim życiem.
Ponieważ choroba alkoholowa postępuje, możemy więc wyróżnić różne
jej stadia.
Stadium początkowe
charakteryzuje się wzrostem tolerancji na alkohol. Alkoholik może
pić wciąż więcej i więcej, nie upijając się przy tym. Dzięki piciu
alkoholu lepiej funkcjonuje; lubi i akceptuje siebie, wierzy we
własne siły, prezentuje wysoki poziom umiejętności społecznych.
Stadium zaawansowane charakteryzuje się postępującą utratą kontroli
nad piciem i spadkiem tolerancji na alkohol. Tolerancja przechodzi
w uzależnienie; chęć picia zmienia się w potrzebę. Alkoholik traci
kontrolę nad piciem. Traci więc kontrolę nad momentem rozpoczęcia
picia, zachowaniem podczas picia i momentem zakończenia picia.
Alkoholik jest bezsilny
wobec alkoholu - i tak samo bezsilni są ci, którzy alkoholika
kochają.
Natomiast stadium
przewlekłe charakteryzuje się już bardzo silną degradacją we
wszystkich sferach życia alkoholika.
Alkoholizm postępuje, wpływając na wszystkie układy organizmu. Stany
ostre: bóle głowy, zaburzenia procesów myślowych i emocjonalnych,
bóle w klatce piersiowej, nieżyt żołądka, zapalenie trzustki,
wątroby, itp.
Stany chroniczne: obrzęk
mózgu, stwardnienie tętnic, żylaki przełyku, marskość wątroby,
uszkodzenie mięśni serca, niewydolność nerek, impotencja,
bezpłodność.
Wraz z postępem choroby
w osobowości alkoholika zachodzą poważne zmiany. Na skutek
upośledzeń neurologicznych alkoholik zaczyna widzieć siebie inaczej
niż kiedyś. Inaczej również postrzega otaczających go ludzi i świat.
Musi ochraniać swoje picie, więc zmienia przekonania i wartości.
Rzeczywistość jest dla alkoholika zbyt bolesna, dlatego ucieka
w kłamstwo. Alkoholik nie jest w stanie kontrolować swojego
zachowania; nie zdoła go też kontrolować żaden z członków jego
rodziny. Zachowaniami alkoholika kieruje choroba. Wiele umiejętności
alkoholik uczy się będąc nietrzeźwym. Dlatego też przypomni sobie je
tylko wtedy, gdy jest pijany. Ponieważ wraz z postępem choroby
alkohol towarzyszy niemal wszystkim czynnościom życiowym, w końcu
alkoholik jest całkowicie niezdolny do funkcjonowania bez niego.
Skutkami alkoholizmu
dotknięte jest życie wszystkich, którzy alkoholika znają - żyją
z nim, mieszkają, pracują czy przyjaźnią się. Dlatego też alkoholizm
często nazywany jest też "chorobą rodziny". Im bardziej życie
alkoholika skupia się wokół alkoholu, tym bardziej on sam izoluje
się od ludzi. Przyjaciele i znajomi odsuwają się od alkoholika.
Rodzina wycofuje się z kontaktów towarzyskich. We wszystkich sferach
życia rodzinnego panuje chaos, niepewność i nietrwałość. Na samym
końcu zaatakowana zostaje praca zawodowa alkoholika. Nieobecności,
spóźnienia, niska efektywność - wszystko to prowadzi do jej utraty.
Rodzina nie jest w stanie
zignorować czy też uciec od problemu, jakim jest pijący.
Stres emocjonalny, będący
efektem obcowania z alkoholikiem, znajduje swoje odbicie w zdrowiu
członków rodziny. Stres jest przyczyną: wysokiego ciśnienia krwi,
migreny, zaburzeń żołądkowo-jelitowych, trudności z oddychaniem,
wrzodów żołądka i kłopotów z tuszą. Działania poszczególnych
członków rodziny są dostosowane do zachowania alkoholika, a ich
celem jest próba kontrolowania picia i związanych z piciem sytuacji.
Rodzina wierzy, że jeśli tylko uda się kontrolować picie alkoholika,
to wszystko będzie w porządku. Gdy w efekcie zachowań związanych
z piciem życie rodzinne staje się bolesne i chaotyczne, rodzina
reorganizuje się według nowych zasad i rytuałów, przydziela swoim
członkom nowe role, aby zatrzymać jej rozpad. Ponieważ w rodzinie
narastają wzajemne urazy, niemożliwe staje się jakiekolwiek szczere
i konstruktywne porozumiewanie się. Zostaje ono zastąpione kłamstwem
i manipulacją. Mówimy wtedy o współuzależnieniu członków rodziny.
Za istnieniem
współuzależnienia przemawiają takie zachowania jak: poddanie się
rytmowi picia alkoholika, przejmowanie za niego odpowiedzialności,
obsesyjne kontrolowanie go, pomaganie i nadmierne opiekowanie się
nim (w tym niedopuszczanie do tego, aby ponosił on pełne
konsekwencje swojego picia i swoich zachowań), wysoka tolerancja na
różnego rodzaju patologiczne zachowania alkoholika z jednoczesnym
występowaniem poczucia winy i poczucia małej wartości oraz
zaniedbywanie samego siebie. Wyobraźmy sobie dwa baseny, znajdujące
się obok siebie. W jednym z nich znajduje się alkoholik, a w drugim
rodzina (współmałżonek i dzieci). Do basenu alkoholika leje się woda
zalewając go. Rodzina, będąca w drugim basenie, heroicznie przelewa
wodę do swojego basenu by uratować topiącego się alkoholika,
zalewając w ten sposób swój własny basen. Można by zapytać, czemu po
prostu wszyscy oni nie wyjdą z tych basenów. Przecież to najprostsze
rozwiązanie. Alkoholikowi wyjść nie pozwala jego uzależnienie, jego
ciągłe i uparte powtarzanie, że on nie ma problemu, że on sobie ze
wszystkim radzi. Rodzina także nie wychodzi, bo trzyma ich tam chęć
uratowania alkoholika oraz ukrycia przed wszystkimi ludĄmi jego
uzależnienia. Na rezygnacje z działań, które nie przynoszą
rezultatów, nie pozwala im współuzależnienie. Dlatego też osoby
współuzależnione są najczęściej nieświadomymi pomocnikami w piciu
i w największym chyba stopniu przyczyniają się do odwlekania decyzji
o jego zaprzestaniu i zwrócenia się o pomoc.
18-letniemu Krzyśkowi,
gdy przyszedł do mnie, wydawało się, że przez całe swoje życie udało
mu się zachować w tajemnicy przed innymi, że jego ojciec jest
alkoholikiem.
W odpowiedzi na panujące w rodzinie napięcie, dzieci zaczynają więc
mieć problemy. Być dzieckiem alkoholika oznacza mieć doświadczenia,
które przerastają możliwości sprostania im. Takie doświadczenia to
te zdarzenia w ludzkim życiu, których człowiek nie rozumie, nie
potrafi przetrawić, umieścić w określonym porządku świata, nadać im
wyraźnego znaczenia. Są to zdarzenia, które burzą sen lub śnią się,
żyjąc swym przedłużonym życiem poza jawą. Takie wydarzenia już na
całe życie pozostawiają niezatarty ślad, który przypomina
niezagojoną ranę. 16-letni Tomek pamięta
doskonale jak siedząc pod łóżkiem prosił Pana Boga, by to wszystko
już się skończyło, by tata przestał w końcu bić jego mamę.
Kolejną istotną
charakterystyką dzieciństwa w rodzinie alkoholowej jest przede
wszystkim uczestnictwo w oskarżaniu i obwinianiu jednej ze stron za
picie drugiego. Dzieci są często wciągane w cały system iluzji
i zaprzeczeń obojga rodziców. Bywa, że dziecko wciągnięte w cały
system, potępia jednego z rodziców, czyniąc go odpowiedzialnym za
alkoholizm drugiego. Dorastającym dzieciom alkoholika zdarza się,
przynajmniej w pewnej fazie, oskarżać trzeźwego rodzica, że nie dość
skutecznie poradził sobie z pijącym. Dzieci te nie są więc wolne od
piętna współuzależnienia. Ich własne poczucie krzywdy i poczucie
bycia ofiarą karze szukać winnych. Łatwo w emocjach skierować ostrze
żalu i krytyki w stronę rodzica niepijącego, postępując tym samym
w ślad za pretensjami rodzica pijącego.
U dzieci z rodzin
alkoholowych często występują zaburzenia emocjonalne i społeczne.
Chodzi tutaj o rozstrojenie życia uczuciowego, jakiś rodzaj
nienormalności w przeżywaniu i wyrażaniu uczuć. Może to być
nadmierna płaczliwość, lękliwość, ale także nieopanowana
agresywność, wybuchowość, niezrozumiały upór czy złośliwość.
Ponieważ człowiek jest
całością, owo rozstrojenie uczuciowe odbija się na różnych
podstawowych czynnościach życiowych takich jak: sen - więc trudności
z zasypianiem, niespokojny sen, koszmary nocne; takich jak: jedzenie
- więc brak apetytu lub przejadanie się; takich jak: wydalanie -
więc moczenie się nocne. Pamiętam Wojtka, który zgłosił się do
mnie parę lat temu. Miał wtedy 21 lat i nie mieszkał już z ojcem
alkoholikiem od 3 lat. Jeszcze do dzisiejszego dnia zdarzają się mu
koszmary. Gdy budzi się, patrzy na drzwi do pokoju i zastanawia się
czy za chwilę nie wejdzie pijany ojciec i nie zacznie
go bić. Konsekwencją trudności emocjonalnych są
zaburzenia społeczne, które objawiają się problemami w kontaktach
z innymi ludĄmi takimi jak: wycofywanie się, bierność lub
agresywność, przemoc fizyczna. Z innych objawów można wymienić:
ucieczkę w marzenia i fantazje. Życie w warunkach długoletniego
stresu psychicznego doprowadza do destrukcyjnych wzorów zachowań.
Jeżeli chodzi o dzieci z rodzin alkoholowych, wyróżnia się cztery
takie wzory: "bohater rodzinny", "zagubione dziecko", "maskotka"
oraz "kozioł ofiarny". "Bohater rodzinny" to osoba, która bierze na
siebie zadania wyrównania braków przez życie pełne działań
i poświęcenia się dla rodziny. To ktoś, kto staje się wcześniej
rodzicem własnych rodziców, rezygnując często z realizacji swoich
celów życiowych. Całą swą energię poświęca na zajmowanie się
rodzeństwem i rodzicami. Dba często o to, by młodsze rodzeństwo
mogło się kształcić, samemu rezygnując z kształcenia z powodu
konieczności zarabiania na innych. W przeciwieństwie do "bohatera",
"zagubione dziecko" to osoba wycofana z życia rodzinnego, to ktoś,
kogo nie ma. Czasem mówi się - niewidzialne dziecko. Jest to osoba,
która wycofała się w swój własny, izolowany świat. Dziecko takie
mniej żyje światem rzeczywistym i realnością, bardziej zaś
kontaktuje się z bohaterami książek czy wyimaginowanymi w swojej
głowie postaciami i zdarzeniami.
Najmłodsze dziecko
w rodzinie często gra rolę "maskotki". To dziecko, którego
specjalnością jest rozładowywanie napięcia. Tę osobę wszyscy lubią.
Zupełnym przeciwieństwem tego dziecka oraz "bohatera rodzinnego"
jest - "kozioł ofiarny". Często jest to dziecko, które zabłąkało się
na margines społeczny. To dziecko trudne wychowawczo, zajmujące się
kradzieżami i oszustwami, uciekające z domu. Alkohol, narkotyki
i hazard stanowią element jego życia.
Tak więc widać, że
uzależnienie od alkoholu stanowi zagrożenie nie tylko dla osób
pijących. W Polsce około 5 milionów osób żyje w rodzinach
z problemem alkoholowym, to znaczy w takich rodzinach, w których
przynajmniej jedna osoba nadużywa alkoholu, bądź jest od niego
uzależniona. Złożoność i powaga powyższych problemów skłania więc do
zastanowienia czy i w jaki sposób możemy uniknąć tych problemów lub
też, w jaki sposób możemy zmniejszyć ryzyko uzależnienia u siebie
i najbliższych. Podstawowa zasada to nielekceważenie
sygnałów świadczących o tym, że alkohol zajmuje coraz ważniejsze
miejsce w naszym życiu. Jeżeli nie wiesz jak postąpić, masz
wątpliwości i poważne obawy, możesz porozmawiać ze specjalistami -
psychologami, lekarzami czy terapeutami.
Lista
sygnałów ostrzegawczych
Wielu dorosłych ludzi
mogłoby uniknąć kłopotów wynikających z nadużywania alkoholu, gdyby
nauczyli się dostrzegać odpowiednio wcześniej sygnały wskazujące, że
gra z alkoholem staje się zbyt ważną i niebezpieczną sprawą w życiu.
Na jakie sygnały warto zwrócić uwagę?
Gdy ktoś pije pomimo szkód
powodowanych przez picie.
Gdy ktoś jednorazowo
wypija większą ilość płynów zawierającą powyżej 100 gramów alkoholu
(5 dużych piw lub 1 litr wina, bądź ćwierć litra wódki).
Gdy ktoś regularnie
codziennie wypija więcej niż 20 gramów alkoholu (2 piwa lub 2 lampki
wina bądź kieliszek wódki).
Gdy ktoś "klinuje", czyli
używa alkoholu do usuwania przykrych skutków poprzedniego picia.
Gdy ktoś pije alkohol
w samotności oraz w sytuacjach, gdy odczuwa zmęczenie, dolegliwości
fizyczne, smutek i cierpienie.
Gdy ktoś zaniedbuje
obowiązki i zadania z powodu picia.
Gdy ktoś ma trudności
w przypomnieniu sobie, co się działo poprzedniego dnia w sytuacjach
związanych z piciem.
Gdy ktoś uśmierza przy
pomocy alkoholu poczucie winy i wyrzuty sumienia z powodu
czynów popełnionych pod wpływem alkoholu.
Gdy ktoś reaguje napięciem
i rozdrażnieniem w sytuacjach utrudniających kontakt z alkoholem lub
wobec postulatów ograniczenia picia zaprzecza, że ma problemy
z alkoholem.
Gdy ktoś dostaje od innych
ludzi sygnały sugerujące ograniczenie ilości lub powstrzymania się
od picia.
Jeżeli w ciągu ostatniego
pół roku dwa razy zdarzyły się dwie z powyżej opisanych
okoliczności, istnieje poważne ryzyko rozwijania się niebezpiecznej
choroby. Zwróć się więc do specjalistów z prośbą o pomoc! Może nie
jest jeszcze za późno?!
Alkoholizm jest chorobą
całej rodziny i wszyscy zostają wciągnięci w bolesny, niszczący wir
powstający wokół tego, który pije.
U osób bliskich osobie
uzależnionej występują często takie zjawiska, jak:
Uporczywa koncentracja
myśli wokół picia współmałżonka.
Poczucie konieczności
kontrolowania jego postępowania i odciągania od alkoholu.
Próby ochraniania go przed
konsekwencjami picia, rezygnacja z własnych potrzeb i pragnień oraz
gotowość do poświęcenia siebie.
Lęk przed porzuceniem
i negowanie własnej wartości.
Huśtawka emocjonalna.
Próby dominacji
i przejmowanie wszystkich obowiązków.
Złość i kłótnie
wybuchające z byle powodu.
Nie próbuj samodzielnie
wyleczyć alkoholika! Spróbuj raczej:
Nie karać, nie grozić.
Nie ukrywać butelek, nie
wylewać alkoholu.
Nie brać odpowiedzialności
za alkoholika.
Nie osłaniać alkoholika,
nie ukrywać szkód i wybryków.
Nie pić alkoholu razem
z nim.
Nie domagać się i nie
akceptować nierealnych obietnic.
Nie posługiwać się dziećmi
do wywierania wpływu na niego.
Co można zrobić?
Spojrzeć prawdzie w oczy.
Poprosić
specjalistów o pomoc.
Zdobywać wiedzę
o alkoholizmie.
Zrozumieć swoje uczucia.
Dobrze traktować siebie.
Alkoholicy często próbują obwiniać innych za swoje problemy.
Pamiętaj! Nie ty jesteś przyczyną jego choroby!
1. Przyznaj otwarcie, że
jest to problem, którego nie jesteś w stanie sam rozwiązać. Uznaj
prawdę, że w trudnej sprawie potrzebni są sojusznicy.
2. Określ prawdziwe powody
Twoich trudności.
3. Zwróć uwagę, że Twoje
trudności tkwią raczej w relacjach z innymi ludźmi, a nie po prostu
w innych ludziach. To oznacza, że zmiana może rozpocząć się od
Ciebie, a nie od kogoś.
4. Przestań obwiniać
innych za swoje problemy, porzucając niszczącą grę "To przez
Ciebie".
5. Przestań nieustannie
krytykować się za błędy i cierpieć z powodu wiecznego poczucia winy.
Po prostu zmieniaj to, co zmienić jesteś w stanie, biorąc pod uwagę
swoje aktualne siły i ograniczenia.
6. Pozbądź się
manipulacji, słownych gierek, gderania, pomstowania i awantur.
Znajdź inne źródła psychicznego ożywienia.
7. Gdy czegoś
potrzebujesz, zdobądź się na szczerą prośbę, jasne wymagania lub
rzeczową informację.
8. Naucz się pełniej
odczuwać i bardziej konstruktywnie wyrażać swoje uczucia.
9. Podążaj w kierunku
pogłębiania swoich uczuć, potrzeb i wartości, budując
kierunkowskazy, które będą dobrze służyć zarówno Tobie, jak i innym.
10. Naucz się lepiej
określać granice swojego "ja" w kontaktach z innymi ludźmi,
pamiętając, że masz prawo bronić się przed inwazją.
11. Naucz się prawdziwej
bliskości z innymi ludźmi po to, by przyjmować od nich troskę,
informację, pomoc i więź. Naucz się też lepiej dzielić się sobą
z innymi.
12. Zaakceptuj zmienność
swoich relacji z drugim człowiekiem. Pozwól im pulsować, rozwijać
się i zanikać. Niech będą odbiciem prawdy.
Z narkomanią spotykamy się
wszędzie: w szkole, na ulicy, w domu. Do zarażenia narkomanią
dochodzi najczęściej w wieku 13-18 lat. Niektórzy boją się jej, dla
niektórych ma posmak "owocu zakazanego". Dzieci często zaczynają
brać narkotyki z tego samego powodu, dla których dorośli piją
alkohol: żeby się rozluźnić, czy uciec przed stresem. W wielu domach
narkomania to temat, którego nie należy poruszać, aby nie wzbudzać
w dziecku ciekawości. Tymczasem niewiedza ta najlepiej służy
producentom i handlarzom narkotyków. Z łatwością udaje im się
przekonać nieświadomego nastolatka do kupna środka odurzającego.
Wystarczy roztoczyć wizję ogromnych korzyści i poprawy samopoczucia,
jaka występuje po zażyciu określonej substancji. Handlarze nie
wspominają o kosztach, o uzależnieniu i złudzeniach, które zabijają.
Sami tworzą narkotyczne legendy, mity, które zręcznie podsuwają
młodzieży.
Narkomania to "choroba
braku". Braku miłości i poczucia bezpieczeństwa. Braku pewności
siebie i pewnych umiejętności, takich jak choćby organizowania sobie
czasu czy poznawania nowych ludzi. Nie jest to "wirus", który wybrał
sobie dzieci zaniedbane przez rodziców. Równie dobrze pojawić się
może tam, gdzie rodzina jest pełna, a rodzice strzegą swojej
pociechy jak oczka w głowie. Zawsze jednak wcześniej występuje jakiś
"brak". W przypadku dziecka pozbawionego opieki, często dzieci
z rodzin
alkoholowych, brak ten dotyczy sfery uczuć, poczucia bycia kochanym,
wartościowym. W przypadku nadopiekuńczych rodziców dzieciom brakuje
wolności; żyjąc pod kloszem pozbawione są możliwości samodzielnego
decydowania o sobie, nie uczą się rozwiązywania swoich problemów.
Wiedzą za to doskonale, że ich życie zależy od innych ludzi, że są
tyle warte, na ile spełniają wymagania postawione przez rodziców.
Rezygnują więc z siebie i swojego życia. W miarę prosty świat
dziecka zaczyna się rozpadać, zanika bezkrytyczna wiara
w rodzicielski autorytet. Jest to okres buntu i poszukiwania sensu
własnego życia. W tym też czasie coraz częściej pojawiają się
pytania dotyczące sensu życia, tego kim się jest, jak jest się
odbieranym przez innych. Aby znaleźć na nie odpowiedź trzeba
zaryzykować, próbować rozwiązywać własne problemy i być
odpowiedzialnym za dokonywane wybory. Każdy, kto chce dorosnąć, musi
przebrnąć przez swój kryzys. Są i tacy, którzy gubią się w tej
drodze, bo zabrakło im wiary w siebie. To ludzie, którzy bardzo
szybko uwierzyli, że nic nie mogą w swoim życiu zrobić. "Chorują"
oni na bezsilność i poczucie braku. Człowiek chorujący na bezsilność
chce być inny, wyjątkowy. Dlatego też tworzy fałszywy obraz swojej
osoby. Wszystko rozgrywa się w jego wyobraźni. Tam też powstaje
idealny obraz jego JA. Oczywiście gdzieś głęboko w nim ukryta jest
prawda, a obok niej czai się lęk, że pewnego dnia kłamstwo zostanie
odkryte. Unika więc konfrontacji, a cała jego energia zostaje
spożytkowana na unikanie sytuacji kompromitujących oraz zdławienie
wstydu i poczucia winy. Żyje w świecie własnej fantazji, w którym
jest wyjątkowy i oryginalny, ucieka natomiast od rzeczywistości,
w której co najwyżej przypisana jest mu rola przestraszonego
oszusta. Ucieka od siebie słabego i przeciętnego, bo ten drugi TY,
wymyślony, wydaje mu się o wiele bardziej atrakcyjny.
Zupełnie podobnie jest
z osobami zarażonymi narkomanią. Nie wierzą w siebie, wstydzą się
swojego prawdziwego JA, unikają konfrontacji z własnymi emocjami.
Unikają sytuacji, w których musieliby zadecydować, dokonać wyboru,
być odpowiedzialnymi. Nie są do tego przygotowani. Tylko człowiek,
który czuje się bezpieczny, kochany, potrzebny, jest w stanie
spojrzeć prosto w lustro i powiedzieć: "Taki jestem i takiego siebie
akceptuję". Ktoś taki nie musi zakładać maski, wymyślać dziwnych
historii po to, aby być z innymi ludźmi. Niezależnie od tego czy
mówimy o narkomanie żyjącym w Polsce, czy za granicą jego dzień
wygląda zawsze tak samo. Pierwszą myślą, która przychodzi mu do
głowy zaraz po przebudzeniu, jest: "Jak i gdzie można dostać
narkotyk?" Szkoła, dom, praca i znajomi - wszystko to traci na
wartości wobec cudownego "leku"; kokainy, heroiny czy amfetaminy.
Narkoman nie zna cierpienia większego niż to wywołane brakiem
narkotyku. I na tym polega istota uzależnienia. Człowiek uzależniony
psychicznie to człowiek, który uzależnia swoje samopoczucie
i osiągnięcia od paru kropel brunatnego płynu czy też białego
proszku zwanego narkotykiem. Jak dochodzi do tego, że zdrowa,
z pozoru rozsądna osoba zaczyna brać narkotyki? Zaczyna się
niewinnie: "Spróbuj, od tego jeszcze nikt nie umarł" - namawiają
koledzy. "Będziesz się lepiej bawić, wyluzujesz się lub napiszesz
klasówkę bez kłopotów" - kuszą. Próbuje i bardzo szybko znajduje się
w gronie tych, którzy przeżyli swój pierwszy "odlot". Jeżeli za
pierwszym razem nie było zbyt cudownie, powtarza eksperyment.
W końcu wie, jak się czuje człowiek "nagrzany", zaspokoił ciekawość
i stwierdził, że te wszystkie historie o narkotykach są mocno
przesadzone. Mało tego - na wszystkich innych, którzy nie przeszli
takiej inicjacji, patrzy z pewną wyższością. Czuje się panem samego
siebie, kontroluje sytuację, nawet nie myśli o czymś takim, jak
uzależnienie. Tymczasem zupełnie niepostrzeżenie nauczył się, że
w chwilach stresowych przy dużych kłopotach można na chwilę o nich
zapomnieć, biorąc narkotyk. Lub też inaczej: że dobra zabawa
w czasie towarzyskiej imprezy zaczyna się dopiero wtedy, gdy wypije
trochę więcej alkoholu lub zapali marihuanę.
W każdej sytuacji pierwszą
rzeczą, o której pomyśli, będzie narkotyk. Przestanie szukać innych,
neutralnych rozwiązań. To, czy będzie w stanie rozluźnić się,
zapomnieć o kłopotach lub zdać pomyślnie egzamin, uzależnia od paru
chemicznych substancji. Jeżeli narkotyków nie ma, zaczyna się
niepokoić, ma kłopoty ze skupieniem się, z dobrą zabawą i kontaktem
z innymi ludźmi. Jest uzależniony psychicznie. Im dłużej ktoś bierze
narkotyki, tym mocniej przyzwyczaja do tego swój organizm. Podobnie
jak w uzależnieniu alkoholowym, narkomania rozwija się, osiągając
różne stadia rozwoju.
W fazie pierwszej
nastolatek zapoznaje się z działaniem narkotyków, uczy się jak
należy zażywać, aby osiągnąć określony efekt oraz jakie potrzeby
może przy ich pomocy zaspokoić. Narkotyki zażywane są "przy okazji".
Marihuanę pali się na prywatkach i innych imprezach. Amfetaminę
zażywa się tylko w wyjątkowych sytuacjach (przed egzaminem, w czasie
nocnego party).
W drugiej fazie rozpoczyna
się już poszukiwanie narkotyków. Poszukujący narkoman nie czeka już
na specjalne okazje, by zażyć narkotyk. Poznaje cennik i osoby,
które mogą mu sprzedać narkotyk. Nauczył się już, że przy pomocy
odpowiedniej dawki środka odurzającego może poprawić swoje
samopoczucie, kiedy tylko zechce. Wzrasta częstotliwość zażywania.
Pojawia się tzw. drugie życie. Teraz jeszcze narkotyki bierze, by
było mu dobrze. W fazie trzeciej nagle uczucie odurzenia staje się
najważniejszą sprawą w życiu. Narkotyk potrzebny jest po to, aby
uniknąć bólu, niepokoju, złego samopoczucia. Jest coraz częściej
przyjmowany.
Zwykle
w fazie trzeciej sięga się po coraz większą ilość
narkotyków z powodu rozwijającej się tolerancji w organizmie.
Zdarzają się pierwsze przedawkowania, zatrucia, utraty przytomności.
Narkoman przestaje dbać o pozory. Narkoman w tej fazie traci nie
tylko kontrolę nad przyjmowaniem narkotyków, ale i nad całym życiem.
Teraz bierze już narkotyki, by nie było mu źle. Jedyne, co może
zrobić w tej fazie, to wziąć kolejną dawkę i na chwilę zapomnieć.
W kółko to samo. Wiele razy porównywano nałóg do błędnego koła
i dużo w tym jest prawdy. Człowiek uzależniony czasem zdaje sobie
sprawę z tego, że narkotyk powoduje jego kłopoty, niszczy zdrowie,
doprowadza do konfliktów z prawem i bliskimi mu ludźmi.
Faza czwarta jest ostatnią
w "narkomańskiej karierze". Narkotyki stają się czymś tak
powszechnym jak jedzenie czy picie i podobnie niezbędne do życia.
W tej fazie bierze się już po to, aby w miarę normalnie
funkcjonować. Brak narkotyku oznacza objawy głodowe i ból.
Wyniszczony organizm coraz gorzej znosi kolejne dawki, a osłabiony
układ obronny nie jest w stanie walczyć z chorobami. Jest to faza
najgłębszej degradacji, po której następuje już tylko śmierć,
rzadziej decyzja o leczeniu.
Ostatnio coraz częściej
mówi się o narkotykach. Dochodzą do nas różne informacje. Jedne
z nich lekceważą niebezpieczeństwo i narkotyki przedstawiają jako
"lekką" używkę, którą można nawet zalegalizować. Inne informacje
mówią o uzależnieniu, chorobach i szkodach wyrządzonych ludziom
przez narkotyki. Jakie więc obrać stanowisko? Ja wiem, że nie ma
"miękkich" ani "twardych" narkotyków. Poniżej znajdziecie informacje
dotyczące najczęściej spotykanych narkotyków.
Opiaty
Są to substancje
uzyskiwane z przetworów maku lekarskiego lub produkowane
syntetycznie.
Opium
- jest wyciągiem z maku lekarskiego zawierającym takie alkaloidy jak
morfina i kodeina. Morfina sprzedawana
jest w postaci kryształków, tabletek i płynu; kodeina
jako biały proszek. Heroina - w czystej postaci
występuje jako biały proszek lub jako brązowe kryształki tzw.
brown sugar, który przeznaczony jest do palenia.
Kompot
- czyli tzw. polska heroina, jest płynem o gorzkim smaku, o barwie
od jasno- do ciemnobrązowej, otrzymywanym głównie ze słomy makowej,
zawierającym w swoim składzie od 60 do 80 proc. heroiny.
Makiwara
- produkowana jest także ze słomy makowej zwana "zupą" o kolorze
czarnej kawy i o gorzkim smaku. Przyjmowana jest doustnie do 2
litrów na dobę, rzadko jako samodzielna substancja. Opiaty to silnie uzależniające narkotyki. Po ich zażyciu następuje uwolnienie od przykrych uczuć, smutku, bólu, lęku, gniewu, pojawia się tzw. kop, czyli stan euforii, zamroczenia, który z czasem ustępuje miejsca rozleniwieniu. W miarę zażywania następuje wyniszczenie organizmu, ciężkie choroby, zaburzenia menstruacji, stany zapalne żył i skóry, groźne infekcje wirusowe i bakteryjne. Często dochodzi do zakażeń wirusem HIV. Ludzie przyjmujący heroinę są przysypiający, poruszają się niezdarnie i z trudem. 20-letni Wojtek mówił: "Jak sobie dam w żyłę, to czuję kopa, jakby orgazm. Potem unoszę się przez kilka godzin, nic pozytywnego, normalne uczucie, donikąd. To jakby oglądać film w półśnie. Nic do mnie nie dociera, jestem bezpieczny i jest mi ciepło. Nic mnie nie boli. Nic więcej nie potrzebuję"
Kokaina
Występuje w postaci
białego proszku, z wyglądu może przypominać cukier puder; należy
jednak do najmocniej uzależniających narkotyków. Jest środkiem
silnie pobudzającym, wywołującym euforię, daje pozorne poczucie siły
fizycznej i sprawności umysłowej, czujność i aktywność, zdolność do
szybszej i dłuższej pracy (efekt ten trwa bardzo krótko, bo ok.
kilkadziesiąt minut). W miarę zażywania pojawia się potrzeba
zwiększenia dawki, znika początkowe wrażenie siły i euforii.
Pojawiają się też przewlekłe psychozy oraz uszkodzenia naczyń
mózgowych.
Crack
jest krystaliczną formą kokainy przeznaczoną do palenia. Efekty jego
działania są natychmiastowe - w ciągu kilku sekund zawarta w cracku
kokaina dostaje się do mózgu i wywołuje krótkotrwałą euforię,
wrażenie siły i braku zmęczenia. "Haj" uzyskiwany wskutek palenia
jest intensywny, ale krótkotrwały. W chwilę po wypaleniu jednej
porcji pojawia się pragnienie powtórzenia dawki.
Konopie
indyjskie
Roślina, która
w warunkach naturalnych sięga 1,5 m. W celach narkotycznych
wykorzystuje się jej liście, nasiona i kwiaty. Narkotyki produkowane
z konopi indyjskich to marihuana,
haszysz i olej haszyszowy.
Marihuana
jest
mieszaniną suchych liści i kwiatostanów żeńskich wyglądem
przypominającą pokruszoną i wysuszoną natkę pietruszki. Najczęściej
palona jest w papierosach (jointa) lub fajkach. Haszysz
produkowany jest z żywicy konopi. Występuje w postaci brązowych
i brunatnych kulek lub kostek, które doskonale dają się ugniatać.
Używany jest do palenia.
Olej haszyszowy
- ma postać zielono-brązowego oleju, który dodaje się do
papierosów tytoniowych lub skrapia się nim bibułkę
papierosów z marihuaną.
Narkotyki te wywołują
niewielki stan euforii, ogólne rozluźnienie, gadatliwość
i wesołkowatość. Występuje zmiana wrażeń zmysłowych (są jakby
intensywniejsze) oraz zmiana percepcji czasu (minuty trwają jak
godziny) i przestrzeni. Dłuższe palenie marihuany wywołuje trudności
w koncentracji i zapamiętywaniu. U mężczyzn uszkadza plemniki
i powoduje bezpłodność, u kobiet zaburza cykl miesiączkowy.
Wieloletnie palenie marihuany czy haszyszu doprowadza do zaniku
zainteresowań oraz wystąpienia zespołu amotywacyjnego. Człowiek
traci wtedy ochotę do działania, do nauki i pracy. Pojawiają się też
stany lękowe i psychotyczne. Jakub i jego
przyjaciele często palili marihuanę, wtedy byli zrelaksowani,
swobodnie filozofowali na tematy życiowe, czasami w taki sposób
jakby przekraczali swój poziom intelektualny. Było pięknie, aż do
czasu, gdy okresy między jednym paleniem a drugim były tak nie do
zniesienia, że trzeba było brać amfetaminę.
Amfetamina
Należy, podobnie jak kokaina, do środków stymulujących. Po zażyciu
usuwa zmęczenie, daje na chwilę wrażenie dużej energii, dobry
nastrój, poczucie przypływu energii, pewność siebie, aktywność,
zdolność do szybszej i dłuższej pracy umysłowej i fizycznej. (Efekty
te trwają szereg godzin.) Kiedy mija okres działania narkotyku,
a zapasy energetyczne organizmu wyczerpują się, następuje ogólny
spadek siły, duże zmęczenie oraz senność. Z czasem dla uzyskania
właściwego efektu trzeba zwiększyć dawkę. Duże jej zażywanie
doprowadza w końcu do stanów lękowych, halucynacji oraz
omamów słuchowych, a także do uszkodzeń serca i mózgu.
Inhalanty
Do tej grupy
środków zalicza się wszelkiego rodzaju rozpuszczalniki, kleje,
lakiery, benzynę oraz gaz z zapalniczek.
Inhalanty jak sama nazwa wskazuje przyjmuje się wdychając. Tak jak
po alkoholu pojawia się odprężenie, spadek zahamowań, wesołość
w towarzystwie, a ponieważ działają depresyjnie na ośrodkowy układ
nerwowy powodują euforię z tendencją do fantazjowania oraz omamy
wzrokowe. Podczas działania narkotyku mowa jest zamazana, Ąrenice
szerokie, występuje przekrwienie gałek ocznych. Wyżej wymienione
objawy utrzymują się od 30 do 40 minut. Po ich ustąpieniu często
pojawia się senność i przygnębienie. Efektem są ciężkie uszkodzenia
mózgu.
Substancje halucynogenne
Do substancji
halucynogennych należy LSD, ekstaza, grzyby halucynogenne
i inne. LSD jest bezwonnym i bezbarwnym środkiem halucynogennym
sprzedawanym najczęściej w formie niewielkich znaczków nasączonych
narkotykiem. LSD wywołuje halucynacje. Narkotyk zaczyna działać po
ok. pół godzinie i działa od 4 do 6 godzin.
Podczas zażywania pojawia
się zmiana wrażeń zmysłowych (są intensywniejsze, zniekształcone),
zmiana w percepcji własnego ciała, a także w percepcji czasu (czas
płynie wolniej) i przestrzeni, zmiany w stanie emocjonalnym
(mieszają się różne uczucia).
Mogą pojawiać się przykre,
przerażające wizje, dezorientacja i panika. Zdarzają się samobójstwa
popełniane pod wpływem tego środka.
Ekstaza
jest najczęściej produkowana w postaci tabletek lub tabaczki do
nosa. Jej działanie początkowo podobne jest do LSD, a gdy te objawy
ustępują, to wówczas zaznacza się działanie pobudzające, jak przy
amfetaminie.
Pobudza i przyspiesza
bicie serca, daje wrażenie "kopa" energetycznego, stwarza dobry
nastrój, zmienia odbiór dźwięków i kolorów, które stają się
intensywniejsze.
Początkowo powoduje
wrażenie fizycznej i psychicznej lekkości oraz łatwego kontaktowania
się z ludźmi. Zanikają zahamowania i granice. Występuje także silne
napięcie mięśni, lęk; następnego dnia zmęczenie i niemożność
zaśnięcia. Adam jak pierwszy raz "zarzucił kwasa" to miał 16 lat.
Wcześniej palił marihuanę, haszysz, wciągał amfetaminę. Po pierwszym
kwasie mówił, że miał fantastyczne wizje, eksplodujące mnóstwem
kolorów. Szczególnie nadzwyczajne było to, że każde wrażenie
słuchowe, takie jak dźwięk klamki u drzwi lub przejeżdżający
samochód, przemieniały się we wrażenia wzrokowe. Dzisiaj Adam
już nie żyje. Wyskoczył z okna, gdy miał 17 lat. Był pod wpływem
narkotyków.
Co więc robić, by nasze
dziecko nie zostało zarażone tą straszną chorobą, jaką jest
narkomania? Specjaliści mówią, że lepiej zapobiegać niż leczyć.
Kiedy jeszcze nie jest za późno, dbajmy o to, aby nasze dziecko
czuło się kochane, potrzebne, wartościowe, aby miało swoje prawa,
a nie tylko obowiązki. Rozmawiajmy ze swoimi dziećmi o wszystkich
sprawach, także trudnych i nieprzyjemnych. Nie zasłaniajmy się
zmęczeniem, poświęćmy im czas, dużo czasu. Chrońmy się przed
zakłamaniem, szanujmy odrębność dzieci i ich tożsamość, a wtedy
będziemy mieć duże prawdopodobieństwo, że nasze dzieci nie zostaną
zarażone. Jeżeli jednak stało się to nieszczęście i nasze dziecko
sięgnęło po narkotyki, miejmy odwagę uwierzyć w siebie, bo nie
musimy być bezradni. Podejmijmy dojrzały kontakt z własnym dzieckiem
w atmosferze akceptacji, z otwarciem na jego bunt, z chęcią
prawdziwej pomocy i z zapewnieniem o naszej miłości. Ponieważ jednym
z objawów choroby jest brak motywacji do leczenia, musimy uzbroić
się w cierpliwość, bo nie uda nam się osiągnąć niczego krzykiem,
przemocą i szybko. Nie wstydź się! Zwróć się do specjalistów! Nie
czekaj, aż twoja córka czy syn stanie się "zaawansowanym
narkomanem", bo z narkomanii udaje się uratować tylko 3 proc. ludzi.
Bardzo późno dowiadujemy
się, że ktoś z bliskich jest narkomanem, a gdy dowiadujemy się, że
są to nasze dzieci, jest to jeszcze bardziej bolesne. Nie każdy, kto
zażył narkotyk staje się od razu narkomanem. Droga od pierwszego
razu do uzależnienia nie jest zbyt długa i cechują ją pewne oznaki.
Aby w porę zareagować i nie dopuścić do zagrożenia poniżej
przedstawiona ściągawka ukazuje charakterystyczne dla biorących
zachowania.
Na co należy zwrócić uwagę?
Sygnały mogące świadczyć, że dziecko może mieć
kontakty
- nagłe zmiany nastroju
(duża aktywność, zmęczenie), izolowanie i zamykanie się w sobie;
- nagła zmiana grona
dotychczasowych przyjaciół na innych, zwłaszcza starszych od siebie;
- spadek zainteresowania
szkołą, sportem i ulubionymi zajęciami;
- izolowanie się od innych
domowników, spędzanie większości czasu samotnie w swoim pokoju;
- kłamstwa i wykręty,
wynoszenie z domu wartościowych przedmiotów, podkradanie pieniędzy;
- niewytłumaczalne
spóźnienia, tzw. ciche powroty do domu lub też przebywanie nocne
- tajemnicze, krótkie
rozmowy telefoniczne; - używanie tajemniczych określeń podczas rozmów.
![]()
Hazard to taka sama
choroba jak alkoholizm czy narkomania. Hazardzistów ogarnia nieraz
obsesyjne pragnienie odegrania się, toteż po stracie nawet ogromnych
sum pieniędzy wciąż grają, i to ze zdwojoną pasją. Jest to
nieprawdopodobne, ale dzięki podwyższonemu poziomowi adrenaliny
mocno uzależnieni gracze przez kilka dni i nocy nie potrzebują snu,
jedzenia, a nawet korzystania z toalety, ciągle czekając na wiecznie
nie osiągalną wygraną.
Kiedy grają, wszystkie
inne sprawy przestają być ważne, a w trakcie oczekiwania na wynik
ogarnia ich podniecenie, które powoduje pocenie się dłoni,
przyspieszone bicie serca i nudności. Leczeni hazardziści przyznają,
że głównym powodem trwania w tym nałogu nie jest wygrana, ale raczej
to podniecenie, ten dreszczyk emocji wywołany samą grą. Hazard
rozbudza nadzwyczaj emocje. Gracze, gdy przegrają własne pieniądze,
pożyczają w bankach, od przyjaciół, lichwiarzy pieniądze na wysoki
procent. Podobnie jak narkomani czy alkoholicy na ogół nie przestają
grać, nawet gdy płacą za to utratą zdrowia, pracy, a w końcu
rodziny. Niektórzy wkraczają nawet na drogę przestępstwa, aby móc
dalej uprawiać hazard.
Kiedy kasyna pojawiły się
w Polsce ich klientami byli prawie wyłącznie zagraniczni turyści. Po
roku stanowili oni już tylko 15 procent klientów. Gry hazardowe
stały się więc domeną Polaków. Najliczniejszą grupą odwiedzającą
kasyna są ludzie młodzi w wieku 20-30 lat. Są to ci ludzie, którzy
będą pracować na kasyno przez całe życie, bo przecież kasyno nie
jest instytucją charytatywną, która służy do rozdawania pieniędzy.
Podstawowym zadaniem kasyna jest zarabianie pieniędzy. Nieoficjalnie
wiadomo, że gracz przychodzący do kasyna musi jak najszybciej
zostawić jak największą ilość pieniędzy i zwolnić miejsce dla
następnego gracza. Dla każdego z pracowników kasyna takie myślenie
jest oczywiste, natomiast mało który gracz o tym wie. Aby
zrealizować politykę szybkich i maksymalnych zysków, stworzono
w kasynie odpowiedni klimat wnętrz, specjalną procedurę prowadzenia
gier, stosuje się wiele innych, chytrych sztuczek
psychotechnicznych, które przyciągają ludzi i nie pozwalają im
wyjść. Praktycznie przez cały czas nadawana jest muzyka dynamiczna,
która powoduje przyspieszenie tętna, a w efekcie powoduje u gracza
nastrój euforii, pośpiechu i sprzyja podejmowaniu nie przemyślanych
i najczęściej niefortunnych decyzji. Kasyna dbają też o wystrój
wnętrza, który ma na celu oderwanie gracza od rzeczywistości
i poczucia wartości pieniądza. Wystrój jest luksusowy. W żadnym
kasynie na świecie nie ma zegara, aby pogłębić jeszcze bardziej
wrażenie bycia poza czasem. Kasyna mają wyłącznie sztuczne
oświetlenie, a okna są szczelnie zasłonięte. Nic więc dziwnego, że
zaciekli gracze potrafią spędzić w kasynie kilkanaście godzin,
a nawet kilka dni, bez przerwy. Może ogarniać niedowierzanie, gdy
słyszymy o dorosłych graczach, którzy kosztem swego dorobku
i osiągnięć (pracy, interesów, rodziny), a czasem nawet życia,
uprawiają hazard. Wydaje się nieprawdopodobne, że dorosły,
wykształcony człowiek po wygraniu kilkuset tysięcy złotych, jeszcze
tej samej nocy gra tak długo, by stracić 1 milion. W wielu wypadkach
jest to podyktowane chciwością, pogonią za nieuchwytnym bogactwem.
Najczęściej jednak chodzi o emocje, które wywołuje sam hazard.
Hazard, który dopada nie tylko ludzi dorosłych, ale także dzieci
i młodzież.
Łukasz obecnie ma 20 lat i jest nałogowym hazardzistą. W swoim życiu
przegrał już niejeden dobrej marki samochód. Zaczynał, gdy miał 12
lat. Starsi koledzy w barze pokazali mu grę tzw. jednorękiego
bandytę. Miał tylko nacisnąć przycisk. Pieniądze wrzucili koledzy.
Okazało się, że Łukasz ma szczęście, bo już za pierwszym razem
rozbił bank. Dla dwunastoletniego dziecka ta wygrana to dużo
pieniędzy. Starsi koledzy tylko śmiali się, ale Łukasz znalazł w tym
momencie swoje nowe zajęcie. Zaczęło się podkradanie mamie pieniędzy
i okradanie kolegów. Łukasz zaczął pożyczać pieniądze, by móc grać.
Rosły długi, a trzeba było je spłacać. Pojawiły się drobne włamania
i kradzieże. Pewnego dnia zaproponowano Łukaszowi, by sprzedał
trochę rzeczy. Taki sobie sprzęt RTV. Bycie paserem zaczęło
Łukaszowi odpowiadać. Zarabiał miesięcznie więcej niż niejeden
prezes dużej firmy. A im więcej zarabiał, tym więcej przegrywał.
Dziś ma 20 lat, leczy się. Nie gra już od roku. Zamierza skończyć
szkołę, bo swoją edukację zakończył na szkole podstawowej. Pracuje
i zarabia. Jednak długi, które dziś jeszcze ma, będzie spłacał przez
wiele lat.
Czy
można temu było zapobiec? Czy Łukaszowi uda się? Tego nie wiemy, ale
jedno jest pewne, że wśród młodzieży szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych
oraz wyższych najszybciej szerzącą się formą hazardu są automaty
stojące w barach i zakłady sportowe. Chociaż nowa ustawa o grach
losowych zakazuje używania w barach i klubach
automatów wypłacających pieniądze, tzw. jednorękich bandytów, to
nadal się na nich gra. Zmieniły się tylko zasady wypłacania
wygranych. Zainteresuj się swoim dzieckiem, zainteresuj się tym, co
robi, jak spędza wolny czas. Nie pozwól mu zniszczyć życia! Nie
pozwól mu zostać nałogowym hazardzistą.
![]()
Odpowiedz na każde pytanie
TAK lub NIE.
- Czy twoja rodzina staje
się nieszczęśliwa z powodu hazardu?
- Czy kiedykolwiek
uciekasz się do hazardu w celu zdobycia pieniędzy potrzebnych
- Czy hazard obniża Twoje
ambicje lub wydajność działania?
- Czy po wygranej czujesz
silną potrzebę ponowienia próby kolejnej wygranej?
- Czy pożyczasz pieniądze
na gry hazardowe?
- Czy kiedykolwiek
sprzedałeś coś w celu uzyskania pieniędzy na hazard?
- Czy z trudem
przeznaczyłbyś swoje pieniądze przeznaczone na hazard
- Czy hazard przysłania Ci
troskę o byt Twojej rodziny?
- Czy kiedykolwiek grałeś
dłużej niż wcześniej zaplanowałeś?
- Czy hazard kiedykolwiek
pozwolił ci zapomnieć o kłopotach lub zmartwieniach?
- Czy kiedykolwiek
popełniłeś lub myślałeś o popełnieniu nielegalnego czynu
- Czy kiedykolwiek
z powodu hazardu Ąle sypiasz?
- Czy z powodu kłótni,
niepowodzenia lub frustracji ogarnia cię nagła potrzeba gry?
- Czy dla uczczenia
jakiegoś sukcesu idziesz sobie pograć?
- Czy kiedykolwiek
pomyślałeś, że przyczyną twoich najgorszych problemów może być
hazard?
Odpowiedzi TAK powiedzą
ci, że potrzebujesz pomocy. Zgłoś się więc do specjalistów!
|